Cóż mam powiedzieć. Chmurka właśnie się wygadała, że zdradza męża ze mną i zrobiła to w sposób bardzo entuzjastyczny. Na szczęście dyskusja była na tyle zażarta, że nikt tego nie zauważył. A było to tak:
Siedzieli sobie w pracy na kawie i kombinowali co by tu zrobić, żeby prezes, który akurat poleciał na Bali, czy gdzieś tam, nie zauważył, że się obijają w pracy jak nie wiem co. No i jak zawsze gdy nie ma co robić to rozmowy szybko zeszły na seks. Najpierw któryś facet postanowił sprowokować cnotkę idiotkę spod godła Kai Godek i zaczął opowiadać jak to dobrze jest stosować środki antykoncepcyjne, bo można się wtedy posuwać na prawo i lewo bez zastanowienia. Ta się oburzyła, więc inny się za nią ujął i powiedział, że absolutnie zgadza się że powinno się stosować kalendarzyk małżeński i sypiać z żoną raz w miesiącu. Ale z kochanką to oczywiście zupełnie inaczej. Ta to musi łykać tabletki albo mieć złożoną sprężynkę, bo nigdy nie wiadomo, kiedy uda się wyrwać na szybki numerek.
Po tym jak cnotka idiotka się oburzyła trzeci facet zgodził się z nią mówiąc, że oni tylko w usta i w dupcię (mówił o sobie i swojej kochance, bo oczywiście jego żona to cnotliwa niewiasta), więc rzeczywiście antykoncepcja jest im (z kochanką) niepotrzebna. Na co cnotka zaczęła się oburzać, że seks analny jest wstrętny, obrzydliwy, niegodny kobiety i jeszcze jakieś tam bzdury gadała.
I wtedy Chmurka cała radosna zgodziła się, że seks analny z mężem jest do dupy, ale z odpowiednim facetem … i się rozmarzyła na wspomnienie gdy doszła z wibratorem, w czasie gdy ja ją posuwałem od tyłu. Generalnie atmosfera była bardzo swobodna, więc w zasadzie nikt na to nie zwrócił uwagi, ale … ciekawe kiedy faceci wróciwszy do domu, patrzący na atrakcyjny (albo co gorsza rozlazły) tyłek własnej żony zajarzą co też Chmurka palnęła.
A mnie znów ominęła okazja rozdziewiczenia jakiejś laski, która jest przekonana, że to obrzydliwe zachowanie, bo Chmurka nie dała mi maila do cnotki idiotki.