Szukam wartościowego faceta

Mam 35 lat (może rok mniej albo dwa więcej). Jestem singielką, nie mam dzieci. Szukam mężczyzny (koniecznie ponad 177 cm wzrostu … [tu przypadkiem jako autor bloga spełniam to kryterium]). Wymagania: inteligentny, zorganizowany emocjonalnie, poważny (taki co nie szuka rżnięcia na każdym kroku), ustabilizowany zawodowo (znaczy przynajmniej kierownik, lepiej dyrektor, a może prezes), z czystą kartą (singiel, bardzo ewentualnie rozwodnik, który spłacił już poprzednią żonę, absolutnie bezdzietny [w domyśle może i chce mieć dzieci, ale poprzednia żona <jeśli w ogóle była> to ona była bezpłodna, ale on ją kochał i chciał mieć 7-demkę dzieci]).

Sama jestem fantastyczna, no w zasadzie jestem dziewicą (tamtych 80-ciu facetów [no dobra po 25-tym przestałam liczyć, więc tak do końca nie wiem ilu ich było] to jakby ich nie było), jestem otwarta na partnerstwo i wartościowy związek.

Kochający, oddany, generalnie pieniądze nie stanowią dla niego istotnej wartości (no jak ktoś ma już kilka milionów, którymi się ze mną podzieli, to po co mu kolejne?), ma mnóstwo czasu dla mnie (w przerwie gdy sobie zrobię włosy, rzęsy i paznokcie), gotowy żeby mnie zabrać na all-inclusive na Seszele, Bali ewentualnie na Zanzibar.

Coś pominąłem?

Dwa rodzaje kobiet

Dziś znów kilka komentarzy o kobiecych profilach na portalach randkowych. Pomijam piękne i młode dwudziestki, które mają tam konta. Ciekawe po co, przecież wystarczy wyjść do galerii (w zależności od inteligencji upodobań galerii handlowej albo galerii sztuki) i zamiast NIE! („spierd*laj”) odpowiedzieć TAK („bardzo chętnie pójdę z Tobą na kawę/do łóżka”). Jeśli mija 5 minut i żadem facet się się do kobiety nie odzywa zawsze można spróbować uśmiechnąć się do faceta. Co prawda część będzie uciekać tak, że połamie nogi, ale zawsze będą tacy którym rozwiąże się sznurowadło i nie uda im się uciec.

Wracam do trzydziestek, czterdziestek i starszych. Wydaje mi się, że na portalach pojawiają się dwie klasy tych kobiet. Singielki, które się w końcu wyszalały i dojrzały do tego, żeby założyć prawdziwą rodzinę (z wielką miłością i dziećmi). Ciekawe z kim. Z singlami którzy mieszkają z rodzicami? Czy może z tymi singlami którzy szaleli od młodości, skóra na penisie zdarła im się dawno do krwi od seksu z setkami podobnych do nich singielek, i nagle z dnia na dzień wydorośleli i są gotowi na teściów i dzieci.

Druga klasa to mężatki, które nie wyszalały się za młodu i teraz potrzebują sobie poszaleć. To mój target … szkoda, że nie potrafią one spojrzeć prawdzie w oczy tylko piszą jakiś bzdury, że chcą spotkać wartościowego mężczyznę, z którym będą mogły dyskutować na tematy egzystencjalne, rozważać skutki kryzysu klimatycznego czy zastanawiać się nad zakończeniem Procesu Kafki (dla niewtajemniczonych chodzi o kradzież różowego BMW wraz z żoną właściciela przebywającą na siedzeniu pasażera i oskarżenie wysunięte przez tą żonę jako rzekomo zgwałconą przez Kafkę w usta w czasie gdy prowadził on to BMW w trakcie ucieczki przed policją – sprawa jakiś czas temu poruszyła czytelników Faktu).

Tu pomijam rozwódki z dziećmi, bo te to nawet terroryści pomijają (mimo tego, że wiadomo, iż szansa na spotkanie wartościowego faceta jest znacznie niższa niż to, że zginą w zamachu terrorystycznym).

No i znów miałem zachęcić jakąś fajną dziewczynę, żeby poszła ze mną do łózka, a zakręciłem się jak słoik z dżemem.

Wiek zdradzających żon

Znów przeleciałem … nie, nie kochankę tylko portale randkowe. Zauważyłem dziwną zależność, że liczba szczęśliwych mężatek, które mają ochotę na satysfakcjonujący seks niekoniecznie z własnym mężem gwałtownie rośnie w miarę ich wieku. W wieku do 40 lat najwięcej jest takich między 37 a 39, przy czym biorąc pod uwagę trend panujący na portalach randkowych większość z nich ma już czwórkę z przodu w swoim wieku. Tych w wieku 46 i 47 jest całe multum i pewnie spora ich liczba ma już 5 z przodu.

Niestety pojawia się tu pewien problem, bo kobiety w tym wieku, zwłaszcza w ramach przygody mogą zainteresować statecznych mężczyzn w wieku 16 … 18 … no może 20 lat. Tyle że tacy faceci są często młodsi od dzieci tych mężatek, więc często zainteresowanie kobiet takim spotkaniem nie jest nadmierne. One najchętniej spotkałyby się z facetami „w ich wieku”, czyli tak koło 40-stki (no bo tak się czują i niestety w większości przypadków wydaje im się, że tak wyglądają). Ale faceci koło 40-stki, to polują na 18-stki, bo wydaje im się, że taka 3-4 lata młodsza od niego dziewczyna (bo tak się czują) jest idealną partnerką.

No i w ten sposób wiele osób się mija … i tylko dlatego w Polsce zdradza tylko 30% osób a nie więcej.

A swoją drogą, wracając do początku wpisu … kochankę bym chętnie przeleciał.

Brakująca funkcja w portalu randkowym

Generalnie nie korzystam z żadnego portalu randkowego, ale czasem gdzieś mnie zaniesie i oglądam sobie profile różnych kobiet, które wystawiają swoje wdzięki (czasem wizualne, czasem intelektualne) na straganie. Czasami wdzięki są na tyle intrygujące, że zdarza mi się napisać do takiej kobiety która stara się czymś zachęcić samca łażącego od stoiska do stoiska. Rozumiem, że żadna z kobiet nie chce być wybrana przez faceta, że to ona chciałaby mieć moc decyzyjną, więc z dużej liczby zaczepek wybiera te kilka, które jej najbardziej odpowiadają, a resztę ignoruje.

Niestety to co mnie najbardziej drażni w takich portalach to brak prostego sposobu na poinformowanie drugiej strony, że nie jest się zainteresowanym kontaktem. O ile na wyrażenie zainteresowania są różne szybkie sposoby (wyślij uśmiech, prezent itp.), to w drugą stronę NIC!

A nic prostszego, żeby obok okienka z konwersacją umieścić przycisk, który z automatu wysłałby odpowiedź: „Drogi XXX (tu system wstawiałby nick osoby której odpowiadamy), po przejrzeniu Twojego profilu doszłam do wniosku, że nasze oczekiwania i potrzeby są na tyle rozbieżne, że szkoda naszego czasu choćby na próbę zgrania się. Proszę więc nie pisz już do mnie więcej”. Przyznam że treść tej wiadomości mogłaby być personalizowana i osoby które nie lubią dużo pisać mogłyby tu wstawić tylko jedno słowo „pożegnania”.

Gdyby któryś z portali wdrożył coś takiego proszę o informację w komentarzach.

Darmowy seks

Niezbyt często, ale jednak pisują do mnie mężczyźni. I niemal zawsze pytanie dotyczy tego jak zorganizować sobie darmowy seks. Doprowadzić do tego, żeby kobieta nie oczekując w zamian pieniędzy uklęknęła przed facetem albo wypięła w jego kierunku dupcię i cieszyła się z męskiego penisa. Najczęściej pytanie dotyczy właśnie seksu oralnego czy analnego, bo ten własne partnerki czy żony wydzielają bardzo skąpo. Pomijam pytanie czemu własna żona własnemu mężowi skąpi tego rodzaju przyjemności a obcemu …. ho-ho!

Odpowiadam: tak jak nie ma darmowych obiadów tak samo nie ma darmowego seksu! Żeby obca kobieta chciała sama z siebie iść z obcym facetem do łóżka (czy innego miejsca odpowiedniego dla wyuzdanego seksu) trzeba się naprawdę mocno postarać. Nagadać, napisać, trafić w jej potrzeby. To często bardzo ciężka praca. Wielu facetów twierdzi, że znacznie łatwiej zarobić stówę i wybrać z katalogu czasem nawet dość atrakcyjną dziewczynę, przelecieć i wrócić do żony.

Jedne co to satysfakcja. Dla mnie orgazm w ustach czy dupci kobiety, która robi to tylko dla mnie łamiąc często pewne zasady powoduje, ze czuję się naprawdę wyjątkowy. A nie kolejnym facetem który przynosi pieniądze. Ale … tą ostatnią kwestię wypowiadam czysto teoretycznie gdyż nigdy nie płaciłem za seks i nie zamierzam tego robić.

Brzydkie kobiety

Mówi się, że nie ma brzydkich kobiet, tylko wina czasem brak. Jeżeli już, to czasem brak go naprawdę dużo. W ramach zabijania nudy założyłem sobie konto na portalu randkowym, którego nie zamierzam tu reklamować, bo i tak nikt mi za to nie zapłaci. No i oglądałem sobie dziewczyny wystawione na sprzedaż lepiej, niż w czerwonej dzielnicy Amsterdamu. Szczegółowe zdjęcia w najróżniejszej postaci, włącznie z pokazem gdzie i co się da wsadzić, a często z kawałkiem faceta w miejscu do wsadzania. Swoją drogą zastanawiam się co to za sens reklamowania się z jakimś facetem w ramach poszukiwania innego. No chyba że chodzi o poszukiwania do trójkąta 1K+2M. Rzeczywiście takich poszukiwań jest bardzo dużo. Ciekawe czy wynika to z niewielkiej odpowiedzi facetów chętnych na takie zabawy?

Jednak to co mnie najbardziej dziwi to dużo zdjęć dziewczyn brzydkich, bardzo brzydkich, wstrętnych kaszalotów i wielorybów które prezentują swoje obrzydliwe zwały tłuszczu. To że szukają one faceta – jestem w stanie jak najbardziej zrozumieć. Ale po co chwalą się swoją brzydotą? Nie wiem.

Ale to co budzi największe zdziwienie to deklaracje typu „Nie myśl sobie, że skoro jestem gruba i brzydka to dam się zaciągnąć do łóżka na pierwszej randce”. Takie teksty są tym częstsze im brzydsza jest dziewczyna. Ciekawe z czego to wynika? Czyżby faceci częściej wybierali takie brzydactwa z nadzieją, że będzie łatwiej? Boją się atrakcyjnych dziewczyn (to akurat prawda, wiele facetów boi się ładnych i silnych dziewczyn) i myślą że z grubą będzie łatwiej? Naprawdę nie wiem.

Swoją drogą ja się nie boję atrakcyjnych dziewczyn, więc jakby co … można do mnie pisać. I mam ponad 180 cm, więc spełniam podstawowe wymaganie większości kobiet.

Zdjęcie w trakcie seksu

Czy warto robić kobiecie zdjęcia w trakcie seksu? Oczywiście że tak. Dopiero na spokojnie, gdy minie uniesienie warto na nie popatrzeć, by zobaczyć jak się wtedy zachowuje. Niestety niektóre dziewczyny nie lubią pozować nago, zwłaszcza z penisem w ustach. Mają opory, że źle będą wyglądać. Nieprawda, każdy taki przypadek to coś niesamowitego, co przypomina wspaniałe momenty.

Pokazałem ostatnio mojej kochance zdjęcia, które zrobiłem jej w czasie poprzedniego spotkania. Jej szok był niesamowity. Wyrzut adrenaliny. Galopada myśli. Zażenowanie ale i niesamowite podniecenie. Nnastępne zbliżenie dało jej taki orgazm, jakiego dawno ze mną nie miała, a z własnym mężem chyba nigdy.

Minął jakiś czas i dostałem komunikat: Następnym razem chcę się lepiej przygotować do zdjęcia. Chcę być na nim jeszcze bardziej zadowolona, szczęśliwa, Chcę żebyś taką uśmiechniętą mnie pamiętał, gdy będziesz sięgał do tego zdjęcia, gdy nie będziemy się mogli spotkać.

Czekam, kiedy dojrzeje i skopiuje do swojego telefonu swój portret zrobiony przeze mnie, żeby sięgać do niego w chwilach gdy będzie jej mnie brakowało. Wiem że to niebezpieczne, że mąż przypadkiem trafi na to zdjęcie. Ale kuszące, prawda?

Wspomnienia

Oglądałem niedawno (po raz któryś) film Glengarry Glen Ross. Polecam jako rewelacyjny film. Ale nie zamierzam portalu o dobrym seksie z mężatkami przekształcać w portal recenzji filmowych. Zwracam uwagę na ten film, gdyż Al Pacino, jak zawsze rewelacyjny ze swoimi przeciąganymi wyrazami w zdaniach wypowiedział niesamowicie ciekawą sentencję związaną ze wspomnieniami.

Zwrócił uwagę na to co pozostaje nam we wspomnieniach po dobrym seksie. Nie fantastyczny orgazm, tylko cała otoczka, kontekst sytuacyjny. To w jaki sposób poznało się daną dziewczynę, napięcie w czasie rozmów, ten moment, kiedy już wiemy że seks się zbliża i denerwujemy się: przyjdzie na spotkanie czy nie przyjdzie. A jeśli przyjdzie to jak szybko uklęknie przede mną i patrząc mi w oczy weźmie mnie w usta. Jak się zachowa w chwili gdy pośladki wyskoczą w górę, bym mógł między nie się wbić. Jak zachowała się pierwszy raz pod prysznicem, jak fascynujące jest jej skrępowanie gdy patrzę na nią nagą.

Przyznam, że we wspomnieniach są to najcudowniejsze momenty. I nie mogę się doczekać kolejnych takich chwil.

COVID19 a dobry seks

Od razu odpowiadam, że poważnie rozważam dodanie do listy obowiązkowych badań do wymiany przed seksem testu na COVID19.

A jeszcze bardziej na poważnie to zauważyłem, że brak seksu z cudzą żoną wcale nie wpływa na zwiększenie ilości czy jakości seksu z własną żoną. Jakby to powiedzieć …. brakuje tej adrenaliny, gdy cudza żona klęka przede mną czy wystawia tyłek, żebym w niego wszedł. Z żoną tej adrenaliny nie ma, choć chodzi mi po głowie pewna akcja …. zgwałcić własną żonę w dupcię tak, żeby wyglądało, że robię to pierwszy raz, że w ogóle nie wiem jak się to robi i tylko okoliczności tak jakoś rozkręciły sytuację, że się na to zdecydowałem. I wtedy rzeczywiście adrenalina byłaby na niezłym poziomie … jak tu udawać tego co to zupełnie nie wie jak się to robi i nie wpaść na wyrobionych odruchach.

Niestety od różnych kobiet, które zdradzają swoich mężów nie ze mną (fuj, co za obrzydlistwo, prawda?) docierają do mnie podobne uwagi, jak te do których sam dochodzę. A to jedna zrobiła loda mężowi i się o mało nie porzygała, choć z kochankiem mogłaby tak przez tydzień i tylko w tej formie. Inna dała się namówić mężowi na anal i wyła z bólu, choć z kochankiem robiła to regularnie i często wyła w orgazmie z przyjemności. Inna po 5 latach zdecydowała się na seks z mężem i podobnie jak 5 lat wcześniej zasnęła w trakcie i wtedy przypomniała sobie dlaczego ma już piątego kochanka.

Generalnie życie płynie swoją nudną drogą i nie za bardzo jest o czym pisać

Zarządzania ryzykiem ciąży w zdradzie

Różne rozmowy i sytuacje doprowadziły mnie do przemyśleń związanych z ewentualną ciążą … a w zasadzie wpadką związaną z seksem z kochankiem. A tak konkretnie chodzi o przypadek, gdy mężatka, zdradzająca męża zachodzi w ciążę z kochankiem … i nie za bardzo wiadomo co zrobić.

Żeby uniknąć tego „nie wiadomo co zrobić” zawsze sugeruję, że 2-3 dni po seksie z kochankiem mężatka zdradzająca swojego męża powinna się poświęcić, chlapnąć setkę czy co tam innego lubi popijać i iść do łóżka z mężem.

Zwracam uwagę, że jakkolwiek współczesna antykoncepcja jest dość … skuteczna, to jednak skuteczność mierzy się w pewnych procentach. Jeśli uwzględnimy te procenty średnio mówimy, że około 1% męskich wytrysków kończy się ciążą. Może to być przenikanie plemników przez prezerwatywę, zawleczenie ich do kobiecej pochwy po stosunku, niepewność pigułek antykoncepcyjnych czy ella-one (dlaczego nikt mi nie płaci za kryptoreklamę???), wypadanie sprężynki itp. itd

Tak więc … idziesz do łózka z kochankiem, kilka dni później daj dupy mężowi.