Nie raz już pisałem o tym, że podrywanie mężatek ma sporo zalet i w sumie po przekroczeniu pewnej bariery krytycznej okazuje się dość łatwe i skuteczne. Ale ostatnio usłyszałem, że również żonaty facet ma dla kobiet sporo zalet. I nie myślę tu o tym, że żonaty nie zostawi kochance brudnych skarpetek, choćby dlatego, że żona go zaraz z tego braku rozliczy czy o tym, że można mieć faceta i spokój na szaleństwa w weekend (bo żona też kontroluje wtedy swojego samca najmocniej).
Tym razem usłyszałem od pewnej singielki taki czterowiersz:
Kawaler … żadna go nie chciała to znaczy że ja też go nie będę chciała
Rozwodnik … nawet jak mnie weźmie to i tak z czasem zostawi
Wdowiec … pochował jedną to i mnie może pochować
Żonaty … kocha żonę … to może i mnie z czasem pokocha
Bardzo mi się spodobało. A dlaczego Wy moje czytelniczki lubicie żonatych?